czwartek, 25 czerwca 2015

Dzień dla włosów [1]: Pierwsze wrażenia po masce Kallos :)

Stwierdziłam, że zacznę serię "Dzień dla włosów". Będzie łatwiej ogarnąć posty nawet bez pomysłu na tytuł :) 

To tak. Ostatnio zainwestowałam w jedną maskę Kallos:


Postanowiłam więc ją wypróbować. 

Nałożyłam maskę na wilgotne włosy na około 2 godziny. Po tym czasie umyłam włosy szamponem dla dzieci Bambi i nałożyłam już tyle razy wspominaną odżywkę z Syoss :) 



Szamponu Bambi używam już bardzo długo, dlatego jutro pojawi się jego recenzja :) 

Wracając do włosów. Oto efekty: 
  • włosy były niesamowicie miękkie 
  • lśniące
  • dobrze nawilżone 
  • łatwe w rozczesaniu 
  • idealnie dociążone 
  • sypkie 
  • moje włosy wreszcie zostały skutecznie ujarzmione 
  • zero puchu na głowie
Jednym słowem włosy były niczym z reklamy :D
Na wilgotne jeszcze nałożyłam tak jak zwykle olejek z Marion. Trzeba dbać o końcówki, zwłaszcza świeżo podcięte :D aż 5 cm :( trochę szkoda, ale jak mus to mus. 

A tu zdjęcia (nie są w dobrej jakości ponieważ ostatnio było trochę szaro i deszczowo :/

Zaraz po wyschnięciu:

Następnego dnia:




Dzisiaj podchodzę do kolejnej próby z tą maską. Trzeba jakoś wyglądać na zakończeniu roku szkolnego :D 

4 komentarze :

  1. Dużo słyszałam o tej masce, jednak w żółtym opakowaniu ;)

    pieknekosmetyki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie sie prezentuję Twoje włosy :) ja po kallosie niestety nie zaobserwowałam zadnych efektów

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka