Od producenta:
Kompleks naturalnych substancji lipidowych LipidFX odbudowuje zniszczoną powierzchnię włosa.
Opuntia Oil jest źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 i Omega-9, które tworzą ochronną warstwę na włosach. Drogocenny olej sprawia, że włosy stają się idealnie gładkie i lśniące bez efektu obciążenia.
Masło Mango spektakularnie wygładza włosy i zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Dyscyplinuje włosy, ułatwiając ich układanie.
Ceramidy są naturalnym cementem łączącym łuski włosa. Odbudowują suche, zniszczone włosy dzięki czemu stają się sprężyste, elastyczne i dobrze nawilżone.
Efekt lipidowej odbudowy:
- Widocznie wygładzona i uszczelniona powierzchnia włosów.
- Włosy lśniące, miękkie i intensywnie nawilżone.
- Odbudowana struktura włosów, odporna na uszkodzenia.
- Włosy głęboko zregenerowane i zdyscyplinowane.
Moja opinia:
Od pierwszego momentu zakochałam się w zapachu tej maski. Jest taki piękny owocowy. Nawet mojemu chłopakowi się spodobał. Konsystencja średnio gęsta. Pojemność saszetki przy cienkich lub krótszych włosach spokojnie starczy na 2 razy. Na moich średnio grubych i długich dało się nałożyć z całej naprawdę grubą warstwę.
Maseczkę trzymałam na włosach po umyciu wedle zalecenia producenta, czyli 15 min. Po spłukaniu włosy wydawały się gładkie. Niestety po wyschnięciu nie było tak kolorowo. Ostatnio mam trochę spuszczane i lekko matowe włosy - wina wody w bloku i klimy w pracy. Włosy co prawda były miękkie a zapach lekko się utrzymywał. ale blask był za mały, o dociążeniu nie wspomnę. Oceniam maskę na 3,8/5.
Używałyście? Jakie wrażenia?